Witaj w społecznym archiwum poświęconym historii, która budowała sportową tożsamość Zabrza.
Nazywam się Stanisław Kopka. Przez 24 lata miałem zaszczyt współtworzyć sukcesy młodzieżowych drużyn sekcji piłki ręcznej KS „Pogoń” Zabrze – najpierw jako zawodnik, a od 1977 roku jako trener. Ten okres to nie tylko tysiące godzin na asfalcie i parkiecie, ale przede wszystkim siedem medali Mistrzostw Polski juniorów, w tym cztery tytuły mistrzowskie, które wywalczyliśmy wspólną, ciężką pracą.
Dlaczego powstało to archiwum?
Zdecydowałem się upublicznić moje prywatne zbiory, ponieważ wierzę, że historia moich drużyn – roczników 1952-56, 1964-65, 1970 – zasługuje na ocalenie od zapomnienia. W 2002 roku klub stracił swoją kultową nazwę, a niespełna dwie dekady później - 11 grudnia 2019 roku - Klub Sportowy Pogoń Zabrze został oficjalnie wykreślony z KRS, kończąc swoją formalną działalność. Te wspomnienia oraz dokumentacja sukcesów młodzieżowej sekcji piłki ręcznej to jedyny żywy ślad po tamtych latach i dowód na sportową siłę.
Na tej stronie znajdziesz:
Unikalne wycinki prasowe gromadzone od 1968 roku.
Prywatne fotografie z turniejów w Gliwicach, Jeleniej Górze, Wągrowcu i zgrupowań.
Listy zawodników, którzy tworzyli historię zabrzańskiej piłki ręcznej.
To archiwum jest podziękowaniem dla moich wychowanków, mojej rodziny, mgr Joachima Langera, dyrekcji i gronu pedagogicznemu Technikum Górniczego, Technikum Budowlanego, SP nr. 1, 9, 17 w Zabrzu, redakcji "Głosu Zabrza" a następnie "Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej" za doskonałą współpracę i wszystkich tych, dla których „Pogoń” była czymś więcej niż tylko klubem. Zapraszam do wspólnej podróży w czasie – odnajdźcie się na zdjęciach, wspominajcie i budujmy tę kronikę razem.
Sportowym pozdrowieniem,
Stanisław Kopka


Moim Zawodnikom – w podziękowaniu za zaufanie, za charakter, wylany pot i wspólną drogę na szczyt.
Moim Następcom – by pamiętali, że sukces rodzi się z pasji i wytrwałości.
Historii – aby złote lata juniorów KS Pogoni Zabrze (1971, 1982, 1983, 1989) trwały wiecznie
W 1971 roku byłem zawodnikiem drużyn młodzieżowych KS „Pogoń” Zabrze, które zdobyły:
– 🥇 mistrzostwo Polski juniorów starszych (Białystok),
– 🥉 brązowy medal juniorów młodszych (Lublin).
Od roku 1977 uczestniczyłem w pracy szkoleniowej jako trener drużyn młodzieżowych.
Najważniejsze etapy i sukcesy sportowe:
1981 – IV miejsce Mistrzostw Polski juniorów młodszych (Lublin)
(wynik ten był istotnym etapem rozwoju drużyny rocznika 1964-65 i potwierdzeniem systematycznej pracy szkoleniowej, która w kolejnych latach przyniosła medale mistrzowskie)🥇 1982 – Mistrzostwo Polski juniorów starszych – pierwszy medal drużyny rocznika 1964/65 (Gliwice)
🥇 1983 – Mistrzostwo Polski juniorów starszych (Jelenia Góra)
🥉 1987 – Brązowy medal Mistrzostw Polski juniorów młodszych – pierwszy medal drużyny rocznika 1970 (Elbląg)
🥈 1988 – Wicemistrzostwo Polski juniorów starszych (Płock)
🥇 1989 – Mistrzostwo Polski juniorów starszych (Wągrowiec)
Ujęcie wyniku z 1981 roku podkreśla ciągłość i konsekwencję procesu szkoleniowego oraz jasno pokazuje, że mistrzostwa Polski zdobyte w latach 1982, 1983 i 1989 były naturalnym efektem wieloletniej pracy, a nie jednorazowym sukcesem.
Z drużyn tych wywodzili się:
reprezentanci Polski juniorów i seniorów,
zawodnicy ówczesnej I i II Ligi,
piłkarze ręczni kontynuujący kariery w niemieckiej Bundeslidze.
Mistrzostwo Polski juniorów starszych w 1989 roku było jednocześnie zakończeniem w wieku 35 lat mojej pracy w KS „Pogoń” Zabrze i zwieńczeniem dwudziestoczteroletniego okresu mojego udziału w budowie i rozwoju drużyn młodzieżowych klubu.
Sukces to nie przypadek – to Metoda i Konsekwencja
W sporcie często słyszy się głosy „życzliwych”, którzy sukcesy przypisują szczęśliwemu trafowi. Gdy w roku 1982 i 1983 rocznik 1964-65 zdobywał najwyższe laury, wielu twierdziło, że to po prostu „Złoty Rocznik” i właściwie „wygrali sami”.
Jako ich trener, musiałem "słuchać" tych opinii za moimi plecami, znając prawdę o godzinach spędzonych na treningach i o dyscyplinie, którą wspólnie wypracowaliśmy. Warto podkreślić, że w tamtym czasie byłem najmłodszym szkoleniowcem pracującym w klubie oraz jednym z najmłodszych w całej Polsce. Moja młodość oraz brak przeszłości w pierwszej lidze nie okazały się przeszkodą, lecz atutem. Pozwoliły mi bowiem przekuć w czyn własne idee i doświadczenia z boiska, zdobyte pod okiem takich trenerów jak mgr Marian Hrynczyszyn, Eryk Cyran czy legenda polskiej piłki ręcznej Paweł Til.
Prawdziwa odpowiedź dla niedowiarków przyszła kilka lat później wraz z rocznikiem 1970.
Kiedy ta nowa grupa zawodników zaczęła dominować w kraju już w kategorii młodzików a potem w juniorach młodszych zdobywając brązowy medal w 1987 oraz w juniorach starszych wicemistrzostwo w 1988 i wreszcie Mistrzostwo Polski w 1989 roku, usta krytyków musiały zamilknąć. Nie da się dwa razy z rzędu, z zupełnie innymi ludźmi i jako najmłodszy trener w stawce, wejść na sam szczyt, opierając się tylko na szczęściu.
To nie był tylko „Złoty Rocznik” – to był system szkolenia
Umiejętność budowania zespołu tam, gdzie inni widzieli tylko jednostki.
Żelazna konsekwencja w realizacji założeń, mimo młodego wieku.
Praca od podstaw, od selekcji aż po finały Mistrzostw Polski.
Dwa różne pokolenia zawodników, te same metody i identyczny efekt: dominacja Pogoni Zabrze. To ostatecznie potwierdzenie, że za tymi wynikami stała myśl szkoleniowa.
Trenerzy pracujący w sekcjach młodzieżowych są fundamentem każdego sukcesu w sporcie, choć ich rola często bywa niedoceniana przez związki sportowe i opinię publiczną. To właśnie oni kształtują młode talenty, nie tylko pod względem fizycznym, ale i mentalnym, społecznym, ucząc wartości, które mają wpływ na całe życie. Ich praca to nie tylko treningi, to także wychowanie młodych ludzi, którzy w przyszłości będą reprezentować swoje drużyny, kluby, a może nawet kraj.
Praca z młodzieżą to zadanie wyjątkowo wymagające. Trenerzy w tych sekcjach muszą być nie tylko doskonałymi specjalistami w danej dyscyplinie, ale także pedagogami, psychologami, mentorami. Wymaga to ogromnego zaangażowania, cierpliwości i empatii, by nie tylko rozwijać umiejętności sportowe, ale także dbać o wszechstronny rozwój młodego człowieka, jego pewność siebie, zdolności interpersonalne, a także zdolność do radzenia sobie z porażkami. To oni decydują o tym, w jakim kierunku pójdzie kariera młodego sportowca, ale także o tym, jakie wartości będą mu towarzyszyć przez resztę życia.
Chociaż ich praca jest kluczowa, często jest niedoceniana. Związki sportowe, które powinny wspierać i inwestować w rozwój młodzieżowych kadr, nie zawsze doceniają ich wysiłki.
Trenerzy młodzieżowi pracują za stosunkowo niskie wynagrodzenia, co w połączeniu z brakiem odpowiedniego wsparcia finansowego, sprzętowego czy organizacyjnego, sprawia, że ich rola nie jest odpowiednio zauważana. Często traktuje się ich pracę jako coś oczywistego, jakby to, co robią, było standardem, który nie zasługuje na większe uznanie. Dodatkowo, opinia publiczna, przyzwyczajona do sukcesów seniorskich drużyn czy zawodników, nie zawsze dostrzega, jak kluczową rolę w tych sukcesach odegrali właśnie trenerzy młodzieżowi. To oni przez lata pracy formują przyszłych mistrzów, którzy w dorosłym sporcie odnoszą największe sukcesy. Niestety, kiedy młody sportowiec osiąga szczyty, nazwisko jego trenera jest już często zapomniane. Warto jednak zauważyć, że bez tych „niewidocznych bohaterów”, którzy potrafią dostrzec potencjał i odpowiednio pokierować młodym zawodnikiem, sukcesy w seniorach byłyby niemożliwe.
1971 - Mistrz Polski Juniorów Starszych MKS "Pogoń" Zabrze


od lewej: Zygmunt Michalski (z flagą), Wojciech Gwóźdź, Joachim Twardawa, Stanisław Gogolewski, Andrzej Niemiec, Marek Tymowicz, Zdzisław Wiśniewski, Eugeniusz Brzeski, Andrzej Igielski, Tadeusz Płuska, Norbert Ryszka, Jerzy Kilka, Stanisław Kopka






od lewej: kierownik drużyny Jan Korzec, Stanisław Kopka, Zygmunt Michalski, Wojciech Gwóźdź, Andrzej Niemiec, Stanisław Gogolewski, Norbert Ryszka, Joachim Twardawa, trener Eryk Cyran , w przysiadzie: Jerzy Kilka, Zdzisław Wiśniewski, Eugieniusz Brzeski, Tadeusz Płuska, Marek Tymowicz, Andrzej Igielski
stoją od lewej: Jerzy Kilka, Wojciech Gwóźdź, Stanisław Gogolewski, kierownik drużyny Jan Korzec, Stanisław Kopka, Eugieniusz Brzeski, w przysiadzie: Joachim Twardawa, Marek Tymowicz, Tadeusz Płuska, Andrzej Niemiec, Norbert Ryszka, Zdzislaw Wiśniewski








Źródło: „Głos Zabrza”
Pierwszy tytuł mistrza Polski Juniorów MKS "Pogoń" Zabrze 1971
Źródło: „Głos Zabrza”
Gratulacje dla mistrzów Polski Juniorów










Zgrupowanie w Swinoujściu 1970
Zródło: "Sport"
Był to zespół wyjątkowy – wielopokoleniowa mieszanka najlepszych juniorów klubu urodzonych w latach 1952–1956. Wielu z nich, jak Wojciech Gwóźdź, Andrzej Igielski, Joachim Twardawa czy Zygmunt Michalski, przez kolejne lata stanowiło o sile pierwszoligowej Pogoni Zabrze. Wojciech Gwóźdź oraz Andrzej Igielski dostąpili także zaszczytu występów w seniorskiej reprezentacji Polski. Stanisław Kopka jako jedyny z tego składu oddał się pracy szkoleniowej z młodzieżą.




1971 - brązowy medal mistrzostw Polski Juniorów Młodszych MKS "Pogoń" Zabrze


od lewej: Marek Tymowicz, Piotr Buchwald, Joachim Grochut, Joachim Twardawa, Krystian Nawrotek, Zygmunt Michalski, Stanisław Grudzień, Ryszard Kazuch, Lucjan Nawrot, Norbert Ryszka, Stanisław Kopka
Był to historyczny rok – zawodnicy sekcji młodzieżowej piłki ręcznej „Pogoni” Zabrze zdobyli wówczas jednocześnie medale w kategorii juniorów starszych (złoto) oraz młodszych (brąz). Marek Tymowicz, Stanisław Kopka, Zygmunt Michalski, Joachim Twardawa, Stanisław Gogolewski oraz Norbert Ryszka zostali dwukrotnymi medalistami. Marek Tymowicz jako reprezentant Polski juniorów, poświęcił dobrze zapowiadającą się karierę sportową na rzecz kariery zawodowej.
Sekcja młodzieżowa piłki ręcznej funkcjonowała wtedy pod nazwą Międzyszkolny Klub Sportowy (MKS) „Pogoń” Zabrze, lecz de facto była to sekcja KS „Pogoń” Zabrze. Pensje trenerów, sprzęt oraz koszty wyjazdów na mecze, turnieje i obozy niemal w stu procentach pokrywał klub KS „Pogoń” Zabrze. Taka struktura sportu była charakterystyczna dla czasów PRL-u.
Właśnie taka struktura sportu młodzieżowego w Zabrzu sprawiła, że sukcesy tego rocznika 1954-56 ograniczyły się jedynie na brązowym medalu mistrzostw Polski juniorów młodszych. Drużyna nie dotrwała w komplecie do końca wieku juniorskiego - m.in. dlatego, że Joachim Twardawa, Zygmunt Michalski i Krystian Nawrotek jeszcze jako juniorzy trafili do zespołu seniorów, co wiązało się z ich automatyczną „zmianą” barw klubowych na KS ”Pogoń” Zabrze.




od lewej: Stanisław Kopka, Norbert Ryszka, Zygmunt Michalski, Krystian Nawrotek, Joachim Twardawa, Piotr Buchwald, Marek Tymowicz




od lewej: Krystian Nawrotek, Krystian Gwóźdź, Norbert Ryszka, Stanisław Kopka, Ryszard Kazuch, Marek Tymowicz, Piotr Buchwald
Odprawa przedmeczowa


Źródło: „Głos Zabrza”
Zródło: "Głos Zabrza"
Gierka treningowa
od lewej: Andrzej Świder, Krzysztof Zając, ? Momot, trener Eryk Cyran, Stanisław Kopka, trener Marian Hrynczyszyn, ? Pieszka, (??)
od lewej: Franciszek Jarczyk, (??), Marek Tymowicz, Eugeniusz Brzeski, ? Bigaj, Stanisław Kopka, Norbert Ryszka, Jan Skubała
Gierka treningowa
od lewej: Marek Tymowicz, kierownik drużyny Jan Korzec, Norbert Ryszka, trener mgr Marian Hrynczyszyn, Stanisław Kopka


Źródło: „Głos Zabrza”




Oficjalne międzynarodowe i ligowe rozgrywki w 11-osobową piłkę ręczną na otwartym stadionie (tzw. odmianę trawiastą) zakończono w 1966 roku.
W latach siedemdziesiątych siedmioosobowa piłka ręczna miała zupełnie inne oblicze niż dziś. Trenowaliśmy na boiskach asfaltowych, których nawierzchnia przypominała zwykłą ulicę – nierówną i pełną niespodzianek. Po każdym deszczu nasz trening lub mecz zaczynał się od szerokich mioteł, by usunąć wodę, choć płyta i tak pozostawała zdradliwie śliska.
Skórzane piłki w kontakcie z wilgocią błyskawicznie nasiąkały, przypominając „ślimaka”. O finezyjnym kozłowaniu nie było mowy – piłkę chwytało się „na klatkę”, a rzuty z biodra w kałuże nadawały jej nieprzewidywalnej rotacji, z którą nie radzili sobie najlepsi bramkarze. Poodzierane kolana i dłonie były naszym codziennym mundurem, czy treningi zimą w ciasnych (24 x 12 m) salkach szkolnych bez pryszniców – normą.


stoją od tyłu: Zygmunt Michalski, Stanisław Grudzień, Krystian Gwóźdź, Piotr Buchwald, Lucjan Nawrot, Ryszard Kazuch, z przodu: Stanisław Kopka, trener mgr Marian Hrynczyszyn, Joachim Grochut, Marek Tymowicz, kierownik Jan Korzec, Krystian Nawrotek, Norbert Ryszka
Przed meczem-młodość, pasja i twardy asfalt... kolana jeszcze nie poodzierane.
Popchnięty z tyłu...rzut karny.
Trampki. Z tamtą epoką nieodłącznie wiążą się też konkretne zmysły. Każdy zawodnik z tamtych lat bezbłędnie rozpozna specyficzny zapach rozgrzanej słońcem gumy, wymieszanej z asfaltowym pyłem i potem po treningu. Po powrocie do domu stopy dosłownie piekły od twardego podłoża, ale na następnym treningu meldowało się na boisku z tą samą energią. Choć dziś nasi szczypiorniści grają w nowoczesnych, technologicznie zaawansowanych butach, warto pamiętać, że podwaliny pod charakter i sukcesy naszego klubu wybiegano właśnie w skromnych trampkach. To w nich rodziła się zaciętość i miłość do piłki ręcznej.








Zródło:"Głos Zabrza"
W tamtych czasach nasze sportowe szlaki wiodły głównie do NRD, Czechosłowacji czy Rumunii. Wyjazd za żelazną kurtynę był w sferze marzeń. Jednak to właśnie w Rostocku skrzyżowały się nasze drogi z rówieśnikami obu płci z Danii i Szwecji, a kontrast między dwoma światami zobaczyliśmy jak na dłoni.Na boisku imponowali nam profesjonalnym sprzętem Adidasa. Po meczach, na wspólnej dyskotece, podziwialiśmy ich modne jeansy, kolorowe koszule i ten niesamowity, swobodny styl bycia – ze szklanką piwka w ręku, przy dobrej muzyce, z kompletnym luzem, którego my dopiero się uczyliśmy.
od góry: Krystian Gwóźdź, Marek Tymowicz, Stanisław Kopka, Andrzej Niemiec
od lewej: Krystian Nawrotek, Stanisław Kopka, Krystian Gwóźdź, Andrzej Niemiec
Każdy wyjazd na turniej, zwłaszcza ten zagraniczny, stanowił dla nas, młodych chłopców, wielką frajdę.
1972 Turniej juniorów w Rostocku – sportowe emocje i powiew Zachodu.


Choć w sporcie niczego nie można być pewnym, ta drużyna rocznik 1954-56 – brązowi medaliści Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych z 1971 roku – miała wszelkie predyspozycje, aby w kolejnych latach sięgnąć po następny medal, już w kategorii juniorów starszych. Niestety, w najważniejszym momencie zespół został osłabiony. W związku z kontuzjami czterech zawodników pierwszej drużyny, trzech kluczowych juniorów przedwcześnie przesunięto do zespołu seniorów. Decyzja ta, choć podyktowana wyższymi potrzebami klubu, drastycznie ograniczyła możliwości sportowe juniorów starszych i pozbawiła nas szansy na walkę o kolejny sukces. Warto jednak podkreślić, że nadrzędnym zadaniem trenerów grup młodzieżowych jest wychowanie i wyszkolenie zawodników, którzy w przyszłości z powodzeniem zasilą pierwszy zespół. Być może w tej trudnej sytuacji udałoby się znaleźć inne, równie satysfakcjonujące dla juniorów rozwiązanie, gdyby drużyny młodzieżowe nie występowały wówczas jako MKS Pogoń Zabrze, lecz jako KS Pogoń Zabrze.
od góry: Krystian Gwóźdź, Lucjan Nawrot, Stanisław Kopka, Ryszard Kazuch, Norbert Ryszka, Stanisław Grudzień, Zygmunt Michalski, Joachim Twardawa, Marek Tymowicz, Piotr Buchwald, Krystian Nawrotek, trener mgr Marian Hrynczyszyn, Joachim Grochut


Chybił albo trafił...?


Zygmunt Michalski, Stanisław Kopka w barze mlecznym.
Znowu jajecznica... Kulinarne wyzwania młodych sportowców.
Początek lat 70. i 80. w Polsce to czas, kiedy wyjazdy na mecze i turnieje wiązały się z zupełnie innymi wyzwaniami niż dzisiaj – i nie chodziło tylko o formę na boisku. Znalezienie miejsca, gdzie można było zjeść porządny, pełnowartościowy posiłek regeneracyjny, graniczyło z cudem. Restauracje były drogie, a ich menu często świeciło pustkami.
Dla młodzieżowych drużyn naturalnym (i właściwie jedynym) ratunkiem były bary mleczne.
To tam tętniło życie towarzyskie i kulinarne polskiego sportu młodzieżowego. Powód był prosty: sztywne i bardzo skromne limity finansowe na wyżywienie. Diety sportowe były wówczas wyliczone co do grosza, a w barze mlecznym można było najeść się tanio. Ceną za to była jednak monotonia, kiedy po raz kolejny na stół wjeżdżała kultowa jajecznica, leniwe czy omlet, młodzi zawodnicy mogli tylko westchnąć. Choć brakowało steków i nowoczesnych odżywek, to właśnie przy tych barowych stolikach, nad talerzem parującej jajecznicy, wykuwał się prawdziwy duch drużyny i rodziły się wspomnienia na całe życie.
Moje juniorskie lata w czarno-białym druku












Wszystkie wycinki zamieszczone na tej stronie zbierałem jako młody chłopak. Wtedy nie myślałem o zapisywaniu dat ani tytułów gazet – liczyła się tylko radość z gry. Nie wiedziałem jeszcze, że piłka ręczna stanie się ważną częścią mojego życia. Niech te zachowane fragmenty będą pamiątką i dopełnieniem mojej juniorskiej drogi.
Źródło: „Głos Zabrza"
Źródło: „Głos Zabrza”
Źródło: „Głos Zabrza”
Źródło: „Głos Zabrza”
Źródło: „Głos Zabrza”
Źródło: „Głos Zabrza”


Źródło: „Głos Zabrza”
Mój trenerski los nie wziął się znikąd. Kiedy po latach sam stawałem przy ławce, by dowodzić zespołem, w swoich gestach, słowach i decyzjach widziałem odbicie trzech trenerów, których spotkałem na swojej sportowej drodze. Byli moimi przewodnikami, a ich treningi ukształtowały mnie na całe życie. Nie oznacza to jednak, że byłem jedynie kopią ich metod. Zamiast bezkrytycznie powielać ich schematy, traktowałem je jako fundament, na którym krok po kroku budowałem własną filozofię. Od każdego z nich wziąłem to, co najcenniejsze, ale przefiltrowałem to przez własne doświadczenia, charakter i intuicję. Ich mądrość dała mi narzędzia, ale drogę, taktykę i relacje z zespołem stworzyłem już zupełnie po swojemu.
Trener Paweł Til był Ślązakiem z krwi i kości, a jego życiorys stanowił podręcznikowy przykład skomplikowanych, często tragicznych losów mieszkańców tego regionu. Nauczył mnie, że sport wymaga bezwzględnej dyscypliny, boiskowej inteligencji i twardego charakteru, który potrafi przetrwać każdą dziejową burzę.
Mimo że natura obdarzyła go dłońmi wielkimi jak hercówki i potężną posturą olbrzyma, trener Til nie znosił na boisku bezmyślnej siły. Zawsze powtarzał nam swoje flagowe zdanie: "Ręka to nie cep – podczas rzutu musi myśleć", po czym natychmiast dodawał kluczową techniczną uwagę: „Rzut kończy nadgarstek”. Wbijał nam do głów, że zamach całym ramieniem ma jedynie nadać dynamikę, ale to ten ostatni, ułamek sekundy przed wypuszczeniem piłki, decyduje o sukcesie. To nadgarstek miał oszukać bramkarza, nadać rotację i precyzyjnie skierować piłkę do bramki. Ta szkoła boiskowej inteligencji i perfekcyjnej techniki, którą katowaliśmy na treningach, stała się naszym kluczem do Mistrzostwa Polski juniorów.




Hercówka - dla tych, co nie znają gwary śląskiej - to tradycyjna łopata górnicza używana w kopalniach, na pokładach wydobywczych. To właśnie do niej porównywaliśmy potężne dłonie trenera Tila.


Dla młodego pokolenia - cep to tradycyjne, prymitywne narzędzie służące do ręcznego młócenia zboża, czyli oddzielania ziaren od kłosów. Jego budowa stała się podstawą popularnego powiedzenia "proste jak budowa cepa". Składa się z dwóch głównych części połączonych rzemieniem (gązwą).
Trzy filary mojej szkoły.
*1925 +1994




Trener Eryk Cyran - poprowadził nas do pierwszego Mistrzostwa Polski Juniorów Starszych w 1971 roku dla Pogoni Zabrze w Białymstoku. Zaborzanin, od zawsze związany z tą dzielnicą Zabrza – mieszkał zaledwie 400 metrów od boiska. Zawodnik klubu od samego początku reaktywacji sekcji piłki ręcznej w 1949 roku.
Zapamiętałem jego dużą, czarną torbę z dokumentami, z którą przychodził na treningi bezpośrednio po pracy w biurze projektowym w Katowicach. Nauczył mnie szacunku do tradycji klubu i miłości do Pogoni od jej pierwszych dni. Gdy nie był zadowolony z naszej gry, nazywał nas po prostu „dzięciołami”. Nigdy nie potrafiliśmy znaleźć związku między cechami tego ptaka a naszą słabą grą, ale jakoś nigdy go o to nie zapytaliśmy.


Nasza ławka...
*1934 +2012


Trener mgr Marian Hrynczyszyn - zdobywca brązowego medlu Mistzostw Polski Juniorów Młodszych w 1971 roku w Lublinie. Tytuł magistra w tamtych czasach oznaczał rzadkie i niezwykle cenne przygotowanie akademickie. Był nauczycielem wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 6 w Zabrzu. Trener Hrynczyszyn wnosił do zespołu nowoczesną metodykę treningu, taktykę, analizę gry oraz pedagogiczne podejście do młodzieży. Prawdziwy gentleman.
Szkoda, że przez opisane już przeze mnie uwarunkowania w klubie, odebrano mu szansę na walkę z zespołem o kolejny medal w kategorii juniorów starszych w 1973 roku.
*1934 +1997
Oczywiście strona pod względem graficznym i technicznym nie jest doskonała, ponieważ jestem amatorem w tej dziedzinie i buduję ją samodzielnie. Ponadto niektóre z prezentowanych tu wycinków prasowych i zdjęć mają już ponad 55 lat, co siłą rzeczy wpływa na ich jakość. Proszę o wyrozumiałość przy jej surowej ocenie – najważniejsza jest przecież jej wartość historyczna i wspomnienia, które dzięki temu ocaleją od zapomnienia. Pierwszy etap, podsumowujący moją przygodę z grą na boisku, jest już gotowy. Serdecznie zapraszam do śledzenia kolejnych podstron, ponieważ witryna jest cały czas w budowie. Z czasem pojawi się tu jeszcze wiele unikalnych materiałów i wspomnień.
Kontakt
Masz pytania? Napisz do mnie.
reczna@pogonkopka.pl
Nota prawna i historyczna
Informacje o projekcie.
Strona pogonkopka.pl jest prywatnym, społecznym projektem o charakterze archiwalnym i edukacyjnym. Jej celem jest dokumentacja historii grup młodzieżowych sekcji piłki ręcznej KS „Pogoń” Zabrze w latach 1966–1989, z wyłącznym uwzględnieniem sukcesów szkoleniowych Stanisława Kopki.
Relacja z innymi podmiotami.
Serwis jest prowadzony niezależnie i nie jest oficjalną witryną żadnego byłego lub obecnie działającego klubu sportowego, w tym w szczególności klubu SPR Pogoń 1945 Zabrze. Wszelkie zbieżności nazw i symboliki wynikają wyłącznie z kontekstu historycznego opisywanego okresu (1966–1989) i mają na celu rzetelne oddanie faktów z przeszłości.
Prawa autorskie i materiały prasowe.
Materiał prezentowany na stronie (wycinki prasowe, fotografie, dokumenty) pochodzi z prywatnego archiwum Stanisława Kopki. Materiały prasowe są publikowane w celach informacyjnych i dokumentacyjnych („użytek informacyjny”). Przy każdym materiale staram się wskazać tytuł prasowy. Jeśli są Państwo właścicielami praw autorskich do któregokolwiek z zamieszczonych materiałów i nie życzą sobie Państwo jego publikacji lub chcą uzupełnić informację o autorstwie, prosimy o bezpośredni kontakt. Niezwłocznie dostosuję się do Państwa prośby.
Brak charakteru komercyjnego
Strona ma charakter całkowicie niekomercyjny. Nie są na niej wyświetlane reklamy, nie jest prowadzona sprzedaż towarów ani usług, a dostęp do treści jest bezpłatny.
© 2026. All rights reserved.